- Słyszałam, że masz jakieś mapy, i informację o więzieniu – Zaczęła siadając obok mnie i przyglądając się stercie papierów
- Owszem – Skinęłam głową, podając jej całkiem spory plik papierów – To wszystko to informacje o więzieniu, większość informacji pewnie nie będzie zbyt pożyteczna, ale może coś znajdziesz – Włożyłam kosmyk włosów za ucho, wracając wzrokiem do Sylv
- Wiesz, że powinnam wam dać reprymendę za kłamstwo oraz to, że udaliście się w taki rejon sami? – Jej wzrok aż budził we mnie coś w rodzaju grozy.
- Ale jak widzisz nic nam nie jest, mamy całkiem sporo informacji, znaleźliśmy też trochę jedzenia, więc opłacało się – Wzruszyłam ramionami, starając się omijać jej gniewne spojrzenie
- Obydwoje jesteście nieźle poobijani – Westchnęła, po czym zaczęła przeglądać papiery – Zgłoście się później do Hany, zaraz Sieg przyjdzie z jedzeniem – Uśmiechnęła się do mnie lekko, co odwzajemniłam, kiedy tylko opuściła pomieszczenie, położyłam się na zimnej podłodze i przetarłam swoje oczy. Nie wiem ile nie spałam, ale zdecydowanie potrzebowałam odrobiny snu. Zresztą przydałoby się również zmienić bandaż, nie dość, że jest od krwi, to jeszcze od brudu, a z koloru białego powoli robi się czarny. Niechętnie wstałam z podłogi, która dawała miłe uczucie chłodu. Przez chwilę można było się poczuć jak na zewnątrz, kiedy stoi się w drzwiach w ziemny jesienny dzień. Otworzyłam swoją szafkę i wyciągnęłam z torby zapas swoich bandaży. Oderwałam wystarczający kawałek, odwróciłam się plecami do wejścia i zaczęłam ściągać stary bandaż, który robił mi za bluzkę. W sumie muszę się dowiedzieć, w jaki sposób zapanować nad zmienianiem ubrań, może na początek właśnie od takiego czegoś mogłabym zacząć? Z pewnością byłoby to wygodniejsze, zwłaszcza, że kiedy ten bandaż mi się skończy i wtedy trzeba będzie myśleć, co dalej. Związałam włosy w kitkę, a kiedy stary już bandaż upadł na ziemię, usłyszałam czyjeś kroki, zaraz po tym odkładane naczynia na biurko i jakże znajomy dla mnie głos. Ten idiota, naprawdę nie ma wyczucia czasu, nie mógł przyjść kilka minut później? Ewentualnie wcześniej? Oczywiście, że nie musiał wybrać sobie ten właśnie moment
- Co Ty robisz? – Usłyszałam jego ciche pytanie, przez co jedynie przewróciłam oczami, zasłoniłam to, co miałam zasłonić i spojrzałam na niego z wściekłym spojrzeniem
- Lubię chodzić nago po celach, to zakazane? – Mruknęłam, cały czas uważnie mu się przyglądając – Nie patrz tak, tylko się odwróć!
Spojrzał na mnie zmieszany i odwrócił się na pięcie - Dopóki nie powiem, nawet nie waż się odwracać, no chyba, że chce żeby Twoje flaki zjadały zombie – Zagroziłam zakładając nowy bandaż, okrywający mój biust – Już – Mruknęłam obojętnie, podchodząc do biurka, żeby wziąć swoją porcję. Z powrotem usiadłam na swoim miejscu i jak gdyby nigdy nic zajęłam się swoim daniem
- Więc znalazłaś coś? – Jego głos ciągle był dziwny. Czy to takie dziwne, że kobieta ma biust? Ja rozumiem, że w niektórych zakątkach świata zamiast tego ma się co innego, ale w większości przypadków właśnie tak jest, a może przez te miesiące jakie tutaj spędziłam zaczyna mi się wszystko mylić?
- Dziennik tego doktorka, kilka teczek, byś musiał sam to przejrzeć ja za bardzo się na tym nie znam – Włożyłam do ust łyżeczkę, na której znajdowało się coś podobnego do klusek – I nie patrz tak na mnie, bo naprawdę coś Ci zrobię – Mruknęłam
- Przeglądam papiery – Uśmiechnął się jedynie pod nosem, zaczynając czytać dziennik. Siedzieliśmy w milczeniu, dopóki nie skończyłam swojej porcji, przetarłam usta ręką i spojrzałam na Siega
- Jeśli trzeba będzie się jeszcze gdzieś wybrać, to ja chętnie pójdę – Dodałam nagle – Fajnie jest się oderwać, pójść gdzieś w nieznane – Uśmiechnęłam się sama do siebie, jednak było to bardziej podniesienie kącika ust niż uśmiech, no ale, lepsze to niż nic
Siegrain?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz