Zaciągnął się porządnie ostatnim papierosem.
- Oj kochane zabraknie mi was - Wymruczał, do już pustej paczki L&M silver label, może najtańsze, ale strasznie dobre. Tylko to zdejmowało z niego stres... no ale może coś jeszcze znajdzie. Oparty naścianę wypuścił z buzi gęsty dym. - Kiedy ty byłaś, nie czułem tej potrzeby.. - Zaśmiał się ironicznie na wspomnienie ukochanej żony i dziecka. Sam jej dotyk go uspokajał. - Czas ruszać.. - Westchnął rzucając na ziemię resztkę zawiniątka i zdeptał.
Minął wielki żółty napis "Sektor B" przez te dwa lata cały czas tu wracał. To jedyne korytarze, które znał na pamięć, w końcu jeszcze przed epidemią spędził tu ponad 2 lata. Postanowił jednak ruszyć przed siebie, w poszukiwaniu wyjścia. Co miało na celu siedzenie w miejscu, skoro i tak tu umrze. Niech chociaż się postara i zdechnie z honorem. "Sektor A". Dawno się tu nie zapuszczał i na pewno nie daleko. Było to miejsce dla uzdolnionych i fizycznie i magicznie, ja należałem do tych jedynie fizycznie, a dodatkowo nie lubiłem walczyć. Jednak nie dla tego odtrącał go ten teren. Zawsze było tu zbyt cicho.. jakby ktoś powybijał wszystkie potwory. Nie był pewny co może się tu dziać. Pierwszy raz tak bardzo chciał spotkać jednego z tych truposzy, ale tylko takiego ubranego w mundur. O dziwo wiele z nich posiadało w kieszeniach papierosy, dlatego starczyło mu ich na tak długo, starał się oszczędzać te cudeńka. Dostrzegł na końcu jednego z korytarzy światło. Ludzie? Pułapka? Nie był pewien jak zareagować. Schował się za rogiem i próbował coś wypatrzeć. Na ziemi leżały zombiaki. Widząc precyzyjne cięcia bronią białą zrozumiał, ze ktoś tu się osiedlił. Czeli przez ten czas jak on się szwendał i bał tu wejść, po prostu prowadzili sobie tu spokojne życie więźniowie? No nieźle Reese. Mężczyzna nagle usłyszał za sobą jakiś dźwięk. Z jego łokcia wyrosła kość. Zamachnął się uderzając w broń przeciwnika. Dostrzegł zdziwienie i wykorzystując sytuację ruszył do przodu jednak został sprawnie powstrzymany. Ten ktoś musiał chociaż trochę znać się na walce. Zamiast wpatrywać się w twarz wbił wzrok w broń, próbując sprecyzować skąd nastąpi kolejny atak. Ktoś z grupy, czy może osoba będąca tu pierwszy raz jak ja?
< Ktoś ma ochotę? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz