- Zakładam, że to Twoje? - Ostrożnie podeszłam do niej, podnosząc dwie butelki z wodą, oraz trzecią, która ponownie trafiła do moich ust, abym mogła ją opróżnić do końca
- Ty... Okradłaś mnie!
- No i? - Zaśmiałam się, nawet nie starając się tego ukryć. No chyba nie spodziewała się, że przyznam się do tego, że zrobiłam źle i pokornie jej to oddam. Zrobiła krok w moją stronę, w jej oczach było widać determinację.
- Oddaj mi to... - Zmarszczyła brwi, starając się robić jak najpoważniejszą, a może nawet i najgroźniejszą minę. Cały czas byłam gotowa na wszelaki atak z jej strony, a gdzieś tam nawet w środku liczyłam na to, że wyciągnie nie wiadomo skąd broń i się na mnie rzuci.
- Jesteś tak przekonująca, że na prawdę ciężko mi odmówić, no ale muszę - Przyłożyłam rękę do serca i teatralnie westchnęłam. Przyspieszyła kroku i złapała za moją skórzaną kurtkę.
- Oddaj mi to - Powtórzyła nie puszczając mnie, wręcz przeciwnie jej
ręka jeszcze bardziej zacisnęła się na materiale. Miała bardzo dobrą
minę, jednak zrobiła jeden błąd. Drgnęła jej powieka, dobrze się
maskuje, ale przy takiej odległości, można zauważyć każdy szczegół, jak
na przykład to, że jest chuda, chociaż w tej sytuacji, lepiej będzie
brzmiało słowo wychudzona. - Albo mnie puścisz, albo szczerze tego pożałujesz, i ciesz się, że ostrzegam, rzadko kiedy to robię - Nie wykonała żadnego ruchu, jednak poczułam jak jej uścisk nieco zelżał - Dobra, nie chce mi się bawić w podchody - Odepchnęłam ją od siebie kierując w jej stronę sztylet. Jej wzrok tego wyrażał zaniepokojenie, obawy, sama nie wiem co to było. Jej oczy były nieco inne niż te wszystkie z którymi miałam okazję spotkać się do tej pory - To jest ten moment w którym powinnaś zacząć się bronić wiesz? - Jedną rękę położyłam na wcięciu w tali przyglądając jej się uważnie. Istnieją dwie możliwości, pierwsza jest taka, że chce mnie przetrzymać, pokazać, że jest niewinna i bezbronna po czym zaatakować mnie prosto w plecy, albo na serio taka jest
- Nie potrzebuje awantur, chce tylko swoją...
- Wodę, tak wiem - Przerwałam jej. Odwróciłam na chwile wzrok, uśmiechając się widząc jak w naszą stronę idą dwa szwendacze. Podrzuciłam broń, która rozpłynęła się w powietrzu
- Czym chcesz walczyć? - Spojrzała w stronę stworów, który zbliżały się do nas z coraz szybszą prędkością
- A Ty? - Zauważyłam jak ściska w dłoniach metalową rurę, a więc to była jej jedyna broń. Pokiwałam głową, po czym rzuciłam w ich stronę dwa ostrza, niestety jeden zdążył ominąć ostrza, więc niestety musiałam użyć katany - Nie wiem jak to możliwe, przeżyć tyle czasu bez broni, albo masz dobrą moc, albo duże szczęście. Jestem Taiga i nie, nie jestem sama. Należę do pewnej grupy - Położyłam ręce na kark, czekając na odpowiedź
Kaze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz