Nic takiego nie znalazłem w głowach tych świń... ale to raczej nie jest
dziwne, chyba że ich mózgi są na tyle małe że ich nie zauważyłem. No ale
mają na nie miejsce. To już pół sukcesu!
Patrzyłem na niego. Jakoś... za bardzo był dla mnie miły, albo ja jestem
przewrażliwiony.Chociaż.... może powinienem więcej mówić... wtedy
prędzej się poznam jak szybko będzie chciał mnie zabić. Ale, z drugiej
strony, mógłbym mu zaufać... przecież prędzej czy później i tak ktoś
mnie zabije lub sam odbiorę sobie to co mi nie jest tak w sumie
potrzebne.Chciałbym rozpocząć to wszystko od nowa... może gdybym znał
rodziców...miałbym dom... byłoby inaczej? Tu nawet nie mam na czym się
wyżyć. Tutaj nawet nie ma pianina,czy fortepianu.... COKOLWIEK!. Jednak
jest dla mnie miły.Cały czas myślałem czy mam się odezwać czy nie.
- Ja żadnych innych szukać nie będę. - odezwałem się patrząc w podłogę,
nie chce by to znów się powtórzyło. - nie po to uciekłem, nie po to
trafiłem do izolatki, by teraz szukać jakiś innych. - mówiłem - Lepiej
będzie jak poszukasz ich sam. - popatrzyłem na niego. - a tak w ogóle to
dlaczego jesteś dla mnie miły? - zadałem to pytanie, które tak bardzo
mnie męczy - Nawet mnie nie znasz.... - dodałem nadal patrząc mu w oczy.
Carl?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz