Wstałam ostrożnie stawiając kolejne kroki i wyjrzałam na zewnątrz. Pusto... słychać tylko echo moich kroków. Podeszłam w miejsce którym prowadziła mnie Pani Gwen. Rozejrzałam się i zobaczyłam znak toalety. Lekko się ucieszyłam i przyspieszyłam kroku otwierając drzwi. Nic nadzwyczajnego w końcu więzienie kilka kabin i prysznic... bez żadnej zasłony czy czymś podobne. Podeszłam niepewnie i włączyłam prysznic. Woda odziwo była całkiem dobra, może troszkę chłodnawa. Wsadziłam pod nią bluzę czyszcząc ją dokładnie z krwi im bardziej starałam się ją usunąć to widziałam ją w kolejnych miejscach aż całą weszłam pod strumień wody. Stałam nieruchomo czując jak woda spływa po całym moim ciele. Z transu wyrwały mnie hałasy niżej. Zakręciłam panicznie wodę i schowałam się za drzwiami. Cisza... nic... przyłożyłam ucho do drzwi, nawet najmniejszego szmeru. Owinęłam dłoń dookoła klamki i próbowałam się zmusić do otwarcia drzwi. Zazgrzytałam zębami i po chwili drzwi zaczęły się uchylać. Przełknęłam ślinę i wyjrzałam na zewnątrz, nikogo nie było, jedynie małe światełko na końcu korytarza gdzie znajdowały się schody w dół. Wyszłam idąc jak najciszej przez korytarz. W rogu! A nie... umysł zaczął płatać mi figle. Przy suficie! Nie.. to tylko wisząca niedziałająca lampa. Wzięłam kilka wdechów i ruszyłam przed siebie, pewność siebie jak szybko przyszła tak samo i odeszła. Zaczęłam powoli schodzić schodami. Drzwi były uchylone, a przez nie docierała strużka światła, żadnych głosów... wyjrzałam. Wszystko było na swoi miejscu tak samo kiedy się tu pojawiłam, ale nikogo nie było. Poczułam gęsią skórkę. Siedzenie pod prysznicem było złym pomysłem, usiadłam przy ognisku wyciągając ku niemu dłonie by się ogrzać. Ciekawe gdzie wszyscy poszli... mam nadzieję, że nic im się nie stało. Albo mnie nie zostawili... przełknęłam ślinę, ale po chwili pomachałam głową w opamiętaniu, Pani Gwen taka nie jest... Rozejrzałam się dokładnie, była to cela jednak połączona z większym, dobre miejsce na kryjówkę, po chwili usłyszałam kroki, wzdrygnęłam się i spojrzałam w tamtym kierunku. Za rogu pojawiła się blond przywódczyni, spojrzała na mnie po czym na pojawiającą się w moim zasięgu wzroku Panią Gwen. Poczułam ukucie ulgi, ale także bałam się... Nagle obca dla mnie kobieta zbliżyła się do mnie z niebywałą szybkością i spojrzała na mnie wrogo. ~ Kim jesteś? ~ Wycedziła przez zęby, poczułam jak nogi się pode mną uginają i z przykucnięcia upadłam na kość ogonową
~ Spokojnie ~ Podbiegła Pani Gwen stając między nami ~ To jest Hana ~ Wskazała na mnie
~ Dołączyła do nas, gdy Ciebie nie było - Odezwała się Sylvanas, poczułam wdzięczność ~~ Jest lekarzem ~~ Westchnęła i wróciła wzrokiem do kolejnej dziewczyny której nie znam, miała tez różowe włosy ale bardziej intensywne od mich, moje podchodziły pod fiolet ~ Chodź, ze mną pokarzę Ci gdzie możesz spać ~ Ciągnęła i ruszyła w stronę schodów ~ To samo dotyczy się Ciebie Taiga, nie pozwolę Ci spać na podłodze ~ Więc tak na imię Szkarłatnowłosej
Gdy kobiety zniknęły na schodach poczułam na sobie czyjeś spojrzenie. Zauważyłam, że Pani Gwen się na mnie patrzy.~ Czemu jesteś mokra? ~ Spytała dając mi czyjąś koszulę ~ Zdejmij te mokre ubrania ~ Pokiwałam tylko grzecznie głową i zrobiłam to co powiedziała
~ Dziękuję ~ Złapałam palcami za kosmyk włosów i się lekko zarumieniłam
~ Przepraszam, że pytam... ~ Wydukałam patrząc na ciekawiące mnie pasmo czerwonych włosów
~ Tak? ~ Spojrzała na mnie tak czule, że bałam się, że przez to pytanie przyciągnę jakieś wspomnienia wraz z negatywnymi emocjami
~ ... G-gdzie Pani b-była? ~ Wydukałam zarumieniona
<Pani Gwen?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz