- Wyciągnij Cie mnie! - Wrzasnąłem z wielką mocą, może lepiej by brzmiało to, gdyby było jak błaganie o pomoc... tak... takie samo jak moich ofiar... - Pomocy! - Zrobiłem obrzydliwie cierpiący głos mimo, że moja noga była przygnieciona to nie czułem bólu z taką siłą, przechodziłem gorsze rzeczy, martretowali mnie, kazali liczy... teraz wiem o co w tym chodziło, chcieli bym pozostał przy zdrowych zmysłach, zaśmiałem się wołając kolejny raz - Pomocy! - Po chwili usłyszałem jak ktoś mnie odkupuje, na prawdę coś takiego działa? Zmieniłem wyraz twarzy, gdy do moich oczy dotarło małe światełko. nabrałem czym prędzej powietrze w płuca
- Oh, jak dobrze mogę normalnie oddychać! - Krzyknąłem podniecony czekając, aż osoba, która mi pomaga mnie wykopie, muszę mieć ten dług wdzięczności
Po jakimś czasie mnie wykopał, wstałem i przyjrzałem się mężczyźnie który mnie uwolnił. Niebiesko włosy przystojniaczek z wyjątkowymi oczami, wiele razy widziałem niebieskie oczy, ale te dawały pewną pokusę. Za nim stała dziewczyna, która nie raczyła nawet ruszyć tyłka by mi pomóc i jeszcze... jej szpile idealnie pomogą zombii nas znaleźć. Co chwile mężczyzna coś do mnie mówi, udzielałem krótkich odpowiedzi i gdy dali mi spokój odwróciłem się tyłem. Noga... taki przyjemny ból. Po chwili patrzyłem an dziewczynę, bezużyteczna... tym cholernym pistoletem będzie tylko zabijać moje kochane ofiary. Nie słuchałem w ogóle ich paplaniny po prostu powiedziałem do mężczyzny pewno zdanie.
- Lepiej odejdźmy od niej i tak nie będzie przydatna - Powiedziałem
Wrzask dziewczyny doszedł nawet do mojej niezaciekawionej osoby, zauważyłem, że celuje w mężczyznę który mnie odkopał, analizując sytuację zrozumiałem, że stanął w mojej obronie. Ale przynajmniej dzięki niemu jestem wolny, poczułem jak uśmiech na mojej twarzy wzrasta rozrywając kąciki ust.
- Jest za głośna i te jej bezużyteczne buty - Odchyliłem się do tyłu z psychicznym uśmiechem - Sprowadzi na nas tylko bandę tych stworów - Zachichotałem
- Już nie żyjesz - Kobieta warknęła mierząc we mnie, z prędkością światła pojawiłem się przed nią- Strzelaj nie boję się śmierci - Powiedziałem pewnie z tak samo pewnym wyrazem twarzy
Dziewczyna zrobiła lekką wystraszoną minę ale się opamiętała, nie chciała pokazywać, że się mnie boi czy coś w tym podobnego. Zrobiłem duże oczy z zachwycenia. Tak bój się bój!.
- Dobra koniec tego dobrego - Podszedł do nas ze zmieszanym uśmiechem niebieskowłosy mężczyzna
- I tak żal na niego kul - Burknęła kobieta chowając broń
- Kto się czubi ten się lubi nie? - Zaśmiał się drapiąc z tyłu głowy, często to robił z tego co zauważyłem, chyba zawsze gdy jest zmieszany i nie wie co zrobić, po chwili wyciągnął do mnie dłoń, spojrzałem ze zdziwieniem - Jestem Rikki Blackfire to Suzushikujo - Wskazał na kobietę, a ona tylko ze złością ruszyła przed siebie chyba specjalnie waląc jak najgłośniej obcasami - A Jak Ciebie zwą? - Zapytał z uroczym wyrazem twarzy
- Nagito... - Odparłem uspakajając się z uśmiechem i podając rękę, a on odwzajemnił uścisk - Nagito Basketville
- Fajne imię - Powiedział zadowolony - Chodźmy za nią bo jeszcze się zgubi - Zaśmiał się
- Nie boisz się mnie? - Zapytałem, a on odwrócił się do mnie zdziwiony
- Podejrzewam że unikanie Cie byłoby za trudne, nie chce odwalać żadnej szopki, w dodatku wydajesz się w porządku - Powiedział uśmiechając się od ucha do ucha i podbiegając do idącej korytarzem kobiety mówiąc coś wyglądał jakby chciał ją rozbawić.
Spojrzałem na swoją dłoń, ludzie jednak czasami są fascynujący. Ręce bezwładnie opadły mi wzdłuż ciała i zrobiłem szeroki uśmiechem, ludzie na prawdę są ciekawi! Aż mam ochotę go zabić! Po chwili uśmiech zniknął z mojej twarzy i ruszyłem za nimi. Na razie się pobawię...
<Suzu? Rikki?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz