poniedziałek, 13 lipca 2015

Od Nagito C.D Rikki

Podczas siedzenia pod stertą głazów przypominały mi się wszystkie morderstwa, a to samochodowe było najlepsze! Co by było gdyby zamiast ludzi były tam zombii? Drogą nadciągali kolejni, stare dziadki w obcisłych strojach kolarzy, ludzie którzy wybrali się na poobiedni rekonesans na rowerze, czy przypadkowe polaczki, które los zagnał pod tę cholerną kapliczkę dla rowerzystów. Naliczyłem około dziesięciu. Większość była umazana krwią, a na ich ciałach dostrzegłem wyraźne ślady po ugryzieniach. Jej wzrok spoczął na starszej babci z której szyi ziała paskudna obficie krwawiąca rana. Mimo to szła nadspodziewanie szybkim krokiem jak na swój wiek i obecny stan. Odpaliłem samochód. Wszyscy podążający za nią byli sini na ciele a te ich oczy… Sądziłem, że po trzech latach gimnazjum wiem co to znaczy mieć tępe spojrzenie, ale dzisiejszego dnia została wyprowadzona z błędu. Pomyśleć, że jestem na tyle psychiczny, by sobie to tak dokładnie wyobrazić, poczułem mrowienie podniecenia. Mam ochotę ich pozarzynać!
- Wyciągnij Cie mnie! - Wrzasnąłem z wielką mocą, może lepiej by brzmiało to, gdyby było jak błaganie o pomoc... tak... takie samo jak moich ofiar... - Pomocy! - Zrobiłem obrzydliwie cierpiący głos mimo, że moja noga była przygnieciona to nie czułem bólu z taką siłą, przechodziłem gorsze rzeczy, martretowali mnie, kazali liczy... teraz wiem o co w tym chodziło, chcieli bym pozostał przy zdrowych zmysłach, zaśmiałem się wołając kolejny raz - Pomocy! - Po chwili usłyszałem jak ktoś mnie odkupuje, na prawdę coś takiego działa? Zmieniłem wyraz twarzy, gdy do moich oczy dotarło małe światełko. nabrałem czym prędzej powietrze w płuca
- Oh, jak dobrze mogę normalnie oddychać! - Krzyknąłem podniecony czekając, aż osoba, która mi pomaga mnie wykopie, muszę mieć ten dług wdzięczności
Po jakimś czasie mnie wykopał, wstałem i przyjrzałem się mężczyźnie który mnie uwolnił. Niebiesko włosy przystojniaczek z wyjątkowymi oczami, wiele razy widziałem niebieskie oczy, ale te dawały pewną pokusę. Za nim stała dziewczyna, która nie raczyła nawet ruszyć tyłka by mi pomóc i jeszcze... jej szpile idealnie pomogą zombii nas znaleźć. Co chwile mężczyzna coś do mnie mówi, udzielałem krótkich odpowiedzi i gdy dali mi spokój odwróciłem się tyłem. Noga... taki przyjemny ból. Po chwili patrzyłem an dziewczynę, bezużyteczna... tym cholernym pistoletem będzie tylko zabijać moje kochane ofiary. Nie słuchałem w ogóle ich paplaniny po prostu powiedziałem do mężczyzny pewno zdanie.
- Lepiej odejdźmy od niej i tak nie będzie przydatna - Powiedziałem
Wrzask dziewczyny doszedł nawet do mojej niezaciekawionej osoby, zauważyłem, że celuje w mężczyznę który mnie odkopał, analizując sytuację zrozumiałem, że stanął w mojej obronie. Ale przynajmniej dzięki niemu jestem wolny, poczułem jak uśmiech na mojej twarzy wzrasta rozrywając kąciki ust.
- Jest za głośna i te jej bezużyteczne buty - Odchyliłem się do tyłu z psychicznym uśmiechem - Sprowadzi na nas tylko bandę tych stworów - Zachichotałem
http://i.ytimg.com/vi/hQBKXmfChMk/maxresdefault.jpg- Już nie żyjesz - Kobieta warknęła mierząc we mnie, z prędkością światła pojawiłem się przed nią
- Strzelaj nie boję się śmierci - Powiedziałem pewnie z tak samo pewnym wyrazem twarzy

Dziewczyna zrobiła lekką wystraszoną minę ale się opamiętała, nie chciała pokazywać, że się mnie boi czy coś w tym podobnego. Zrobiłem duże oczy z zachwycenia. Tak bój się bój!.
- Dobra koniec tego dobrego - Podszedł do nas ze zmieszanym uśmiechem niebieskowłosy mężczyzna
- I tak żal na niego kul - Burknęła kobieta chowając broń
- Kto się czubi ten się lubi nie? - Zaśmiał się drapiąc z tyłu głowy, często to robił z tego co zauważyłem, chyba zawsze gdy jest zmieszany i nie wie co zrobić, po chwili wyciągnął do mnie dłoń, spojrzałem ze zdziwieniem - Jestem Rikki Blackfire to Suzushikujo - Wskazał na kobietę, a ona tylko ze złością ruszyła przed siebie chyba specjalnie waląc jak najgłośniej obcasami - A Jak Ciebie zwą? - Zapytał z uroczym wyrazem twarzy
- Nagito... - Odparłem uspakajając się z uśmiechem i podając rękę, a on odwzajemnił uścisk - Nagito Basketville 
- Fajne imię - Powiedział zadowolony - Chodźmy za nią bo jeszcze się zgubi - Zaśmiał się
- Nie boisz się mnie? - Zapytałem, a on odwrócił się do mnie zdziwiony
- Podejrzewam że unikanie Cie byłoby za trudne, nie chce odwalać żadnej szopki, w dodatku wydajesz się w porządku - Powiedział uśmiechając się od ucha do ucha i podbiegając do idącej korytarzem kobiety mówiąc coś wyglądał jakby chciał ją rozbawić.
Spojrzałem na swoją dłoń, ludzie jednak czasami są fascynujący. Ręce bezwładnie opadły mi wzdłuż ciała i zrobiłem szeroki uśmiechem, ludzie na prawdę są ciekawi! Aż mam ochotę go zabić! Po chwili uśmiech zniknął z mojej twarzy i ruszyłem za nimi. Na razie się pobawię...

<Suzu? Rikki?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz