niedziela, 12 lipca 2015

Od Sylvanas C.D Aszer

Przeszyłam nową dziewczynę wzrokiem i zerknęłam na czerwonowłosą oczekującą mej reakcji.
-  Ugryźli Cie? - Zapytałam wracając do niej - Miałaś z nimi jakiś fizyczny kontakt? - Skupiłam się na niej całkowicie szukałam jakieśkolwiek oznaki, ze mogłaby kłamać, jakieś napięcie mięśni czy tym podobnych, ale można także się tego spodziewać przez to, że jest zestresowana bo widzi tylu ludzi w jednym miejscu.
- Jak wspomniałam było ich za wielu, w dodatku nie jestem pewna ile kraty wytrzymają - Odwróciła wzrok, raczej to przez to, że patrzyłam się na nią zbyt wrogo, wzięłam głęboki wdech i wypuściłam powoli powietrze z płuc.
- Rozumiem, gdy to się wydarzy możemy być w trudnej sytuacji - Przyłożyłam dłoń do podbródka - Gwen odszukaj Barto, potrzebujemy go - Powiedziałam wydając rozkazy - Taiga ruszaj powoli w stronę krat, które więżą zombii i gdyby coś się stało poinformuj nas - Kobiety kiwnęły głową i wyszły w pośpiechu - Jesteś potężna jeśli wyrwałaś kraty z betonu, ale podejrzewam, że cię to wymęczyło, nie będziesz pomagać, trzymaj się z tyłu, rozumiesz? - Spojrzałam na nią już mniej wrogo, a ona niepewnie pokiwała głową - I żadnych podejrzanych ruchów - Dodałam po czym wstałam. W drzwiach pokazała się czarnowłosa przyjaciółka wraz z moim bratem. - Prowadź - Powiedziałam do Aszer podnosząc swój łuk.
Dziewczyna ostrożnie stawiała kroki przypatrując nam się i po chwili wybrała korytarz po czym ruszyła przed siebie szybszym truchtem. Napięłam cięciwę w przygotowaniu i ruszyłam za nią, dałam znak ręką Gwen, by biegła w pewnej odległości za wszelki wypadek. Już po chwili byliśmy na miejscu, gdzie stała Taiga przytrzymująca kraty.
- Zdecydowanie za blisko naszej siedziby - Syknęłam patrząc na ilość zombii i oceniając ich siłę - Gwen poszukaj coś ciężkiego czym będziemy mogli to podeprzeć, Barto pomóż Taidze - Jeśli ich przepuścimy to może być koniec, nawet nasza grupa nie poradzi sobie z tak liczną grupą, że też te bezmyślne stwory łączą się grupki odeszłam kilka kroków i naciągnęłam cięciwę - Schylcie głowy - Powiedziałam celując trzeba strzałami na raz i oddawać serię strzałów. Wszystko trafiało celnie w głowy szwendaczy które upadały na siebie jeden za drugim. Po chwili poczułam jak zabrało mi zwykłych strzał. Cholera... na cięciwie pojawiły się lodowe strzały którymi oddałam identyczny atak jak poprzednio. Skoro jest was tak dużo, to z was stworzę mur... Po jakimś czasie była tylko góra zwłok, przez które nie mogła się przecisnąć reszta szwendaczy będąca kilkanaście metrów od nas.
- Dobra robota siostrzyczko - Zaśmiał się Barto
Poczułam jak trzęsą mi się ręce. Cholera... Zachwiałam się i nagle ktoś mnie podtrzymał, kątem oka dostrzegłam Taigę, a po drugiej stronie Gwen.
- Świetnie się spisałaś - Uśmiechnęła się kojąco przyjaciółka
Niech to szlak, żebym pokazywała się w takim stanie ludziom, których chce chronić. Otworzyłam usta prostując się.
- Dziękuję - Obdarowałam spojrzeniem podtrzymujące mnie kobiety - Barto, twoja w tym głowa by umocnić te kraty - Powiedziałam tak jak zawsze, by nie pokazać, że lodowe strzały mnie zmęczyły
- O to się już nie martw - Przykucnął przy nich i zaczął coś najstrować
- A reszta niech wraca - Nagle przypomniała mi się różowo włosa dziewczyna która była w naszych celach, wyglądała uroczo, ale każdy może mieć dwie twarze, a Gwen nie przedstawiła mi dokładnie sytuacji, podeszłam do idącej koło nas Aszer - Dobry pomysł z kratami - Powiedziałam do niej podnosząc kącik ust
http://pre06.deviantart.net/1c9c/th/pre/f/2015/001/1/3/yuzuki_yukari_render_by_princedork-d8c44cf.png- Dziękuję - Spojrzała na mnie lekko zdziwiona
Miałam wrażenie, że mój wzrok jest nieobecny. Czułam skutki użycia zbyt dużej ilości strzał, ale starałam się po sobie nic nie pokazywać. Kiedy znalazłam się w naszej kryjówce przy ognisku klęczała różowo włosa dziewczyna. Spojrzałam badawczo na Gwen. Nagle Taiga wyrwała się do przodu.
- Kim jesteś? - Powiedziała srogo
- Spokojnie - Podbiegła Gwen stając przed dziewczynką - To jest Hana - Odpowiedziała spokojnie
Moje spojrzenie przeszło znowu na dziewczynę, wyglądała na wystraszoną, ale jej wzrok był nieobecny.
- Dołączyła do nas, gdy Ciebie nie było - Wytłumaczyłam Taidze - Jest lekarzem - Westchnęłam i wróciłam wzrokiem do Aszer - Chodź, ze mną pokarzę Ci gdzie możesz spać - Ruszyłam przed siebie w stronę schodów - To samo dotyczy się Ciebie Taiga, nie pozwolę Ci spać na podłodze - Czerwonowłosa spojrzała na mnie zdziwieniem i skierowała się w tym samym kierunku. Schodami doszliśmy do korytarza wypełnionego celami i posiadające zamknięte drugie wyjście. Weszłam do jednej z cel, która była przeznaczona dla Aszer.
- Rozgość się, gdy wypoczniesz... - Powiedziałam trochę ciszej, gdyż nie czułam się najlepiej - Zejdź na dół a Gwen wszystko Ci wyjaśni - Rzuciłam jej przelotny uśmiech i pospiesznie wyszłam z celi.

<Taiga? Aszer?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz