Widziałam reakcję Taigi, wzięłam kawał płótna i przykryłam resztki tego co pozostało po dziewczynie, niestety nie wszystkim się udaje. Czerwonowłosa nie była przyzwyczajona do takich widoków.
- Znajdziemy jakieś pomieszczenie i odpoczniesz - Powiedziałam do Taigi, a ona tylko lekko pokiwała głową
Korytarz przed nami był tak ciemny, że ledwo widać było czubek własnego nosa, znakiem ręki zatrzymałam grupę i użyłam mocy. Moje oczy zmieniły barwę i mogłam dostrzec to co czai się w ciemności. Szybki zamachem wskazałam grupie by się powoli wycofać. Stawiałam ostrożnie kroki do tyłu nie spuszczając wzroku z tego co stało na końcu korytarza. Stało tam jakby zahipnotyzowane stado psów, mają perfekcyjny słuch, więc nie możemy... Nagle usłyszałam pęknięcie, najprawdopodobniej ktoś nadepnął na jakąś kość. Od razu wróciłam wzrokiem na koniec korytarza. Całe siedem pysków było zwrócone w moją stronę, warcząc ze wściekłości i ruszyło z niebywałą szybkością w nasza stronę. Było tu zbyt ciemno, nikt prócz Barto nic nie zobaczy.
- Uciekajcie! - Wrzasnęłam i po chwili usłyszałam szybkie oddalające się kroki
Korytarz był długi ale te bestie potrafiły rozwinąć taką szybkość, że im to długo nie zajmie. Napięłam cięciwę i oddałam trzy strzały, trafiłam jednego w głowę, a reszta... nie chybiłam, ale także nie trafiłam w pysk. Cholera ostatnie użycie mocy zbyt mnie zmęczyło, wystrzeliłam kolejną trójkę. Tym razem padło dwóch. Dobrze jeszcze czterech, wycelowałam i... Chybiłam?! jakim cudem? Tylko jedna strzała przestrzeliła łapę psa przez co się przewrócił i zablokował chwilowo resztę. Odwróciłam się i zaczęłam biec, patrząc co chwilę w tył i oceniając odległość. Szlak są zbyt szybkie, jeden był zaledwie kilka metrów ode mnie i skoczył w moją stronę, odwróciłam się i walnęłam go gryfem przebijając mu pysk (Gryf końcowa część łuku). Złapałam potem za moje łańcuchy i zaczęłam walczyć z kolejnym, oplątałam mu łańcuch dookoła szyi i zaczęłam ściskać z całej siły. Nagle w powietrzu pojawił się kolejny, zrobiłam szybki unik i gdy się do niego odwróciłam w jego głowie tkwił sztylet brata. Szybko wzrokiem zaczęłam szukać ostatnie. Gdzie on jest?! Policzyłam jeszcze raz dokładnie ciała stworów... sześć... Dalej w korytarzu dostrzegłam brata. O nie..
- Barto! - Wrzasnęłam a on an mnie spojrzał - Taiga i Gwen! - Chciałam się ruszyć ale upadłam na kolano
Mężczyzna zrobił zdziwioną minę po czym ruszył jak najszybciej przed siebie. Szlak szlak szlak.. próbowałam wstać, zużyłam zbyt dużo mocy, a one nie zobaczą tego ścierwa w tych ciemnościach. Rozejrzałam się już ledwo co widziałam, moja moc się wyczerpuje. Nie mogę się teraz poddać, może im coś się stać, w mojej głowie pojawił się obraz moich przyjaciółek. Walnęłam pięścią o ziemię i usłyszałam coś za sobą, odwróciłam głowę. W moim kierunku zbliżało się kilku szwendaczy, ale byli jeszcze daleko. Ledwo podniosłam łuk i wycelowałam w nich, mam moc na zaledwie dwie strzały. Odwróciłam się i wycelowałam w korytarz którym uciekały Taiga i Gwen. Dałam w strzałę jak najwięcej mocy i wystrzeliłam. To oświetli wam drogę uśmiechnęłam się i upadłam czując całkowita pustkę, a moje oczy już nic nie mogły dostrzec.
<Gwen? Taiga?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz